Malezja kulinarnie – jakich potraw koniecznie spróbować?

Jedną z rzeczy, które uwielbiam, gdy wyruszam na wyprawy egzotyczne, jest odkrywanie krajów wszystkimi zmysłami. Jest co poznawać, bo im dalej od Europy, tym więcej rzeczy zaskakuje. Poza spektakularnymi widokami, intrygującymi tradycjami, w osłupienie (ale raczej przyjemne) wprawić może kuchnia. Jeśli i Ty lubisz poszukiwanie zupełnie nowych smaków, na Twoją listę podróżniczych marzeń powinna trafić Malezja. Zobacz, dlaczego.

„Jeść” w języku malajskim to „makan”. To słowo warto zapamiętać, bo… w Malezji jeść będziesz naprawdę jak król. Takiej eksplozji smaków, jaka czeka i w Kuala Lumpur, i w malezyjskiej części wyspy Borneo, nie doświadczyłam nigdzie indziej. Satay, crispy popiah, mee goreng, grass jelly, roti pisang – to tylko niektóre potrawy, które przyprawią Cię o zawrót głowy i pozwolą Ci odkryć zupełnie nowe aromaty.

Dlaczego kuchnia malajska jest TAK dobra?

Czy to za sprawą świetnych kucharzy? A może fenomenalnych składników, które są tu na wyciągnięcie ręki dzięki sprzyjającemu klimatowi? Zapewne również. Wydaje się jednak, że najważniejsze jest zaplecze kulturowe tego kraju, które wynika z jego lokalizacji. Wystarczy, że zerkniesz na mapę, aby zrozumieć, w czym rzecz.
Malezja to dwa terytoria oddzielone od siebie Morzem Południowochińskim:

  • południowa część Półwyspu Malajskiego,
  • północ wyspy Borneo.

Kraj znajduje się więc na styku wpływów: indyjskich (i indonezyjskich), tajskich, chińskich, a także i japońskich. Z tego połączenia powstała zupełnie niecodzienna, ale absolutnie fenomenalna kuchnia fusion. Zachwycają się nią najwytrawniejsi smakosze z całego świata.
Jest czym – zwłaszcza, jeśli wymkniesz się poza najbardziej turystyczne obszary miasta i „zapuścisz” tam, gdzie jedzą miejscowi. W niepozornych street-foodowych knajpkach, jedząc dokładnie tak jak Malajowie, doświadczysz niezwykłego. Nie bój się eksperymentować. Pamiętaj jednak o ważnej zasadzie: jedz jak miejscowi. Jeśli oni używają np. jakiegoś sosu do curry lub skrapiają mięso sosem z limetki, zrób to i Ty.

Taca z różnymi, kolorowymi, chińskimi pierożkami Dim Sum
Chińskie pierożki Dim-Sum w restauracji w Georgetown, Penang, w Malezji

Gdzie jeść w Malezji?

Na pewno nie w McDonald’s ani w innej komercyjnej sieciówce. To byłoby zupełnie bez sensu. Zwłaszcza, że nawet w mniejszych miejscowościach roi się wręcz od niewielkich stoisk i budek, w których możesz coś przekąsić – i to za grosze. Wybieraj miejsca:

  • nieco na uboczu najbardziej turystycznych miejsc – choćby ze względu na ceny, ale i autentyczność potraw,
  • w których panuje duży ruch – duża liczba klientów to najlepsza możliwa recenzja, czyż nie?

A jeśli boisz się ostrości lokalnych potraw, zawsze możesz poprosić o ich przygotowanie w wersji „not spicy”.
Szczególnie godnym polecenia miejscem jest miasto Georgetown (Penang) – jest uznawane za jedną z kulinarnych stolic świata. Dlatego upewnij się, że w trakcie wyprawy do Malezji zahaczysz o nie choć na chwilę. Miasteczko to ma jedyną w swoim rodzaju atmosferę, gdzie styl kolonialny dawnych kupieckich domostw przeplata się z dziełami street-art’u. Fantastyczna kuchnia i uczta dla wszystkich zmysłów gwarantowana!

Stół z różnymi potrawami kuchni malajskiej, talerze z noodlami, ryżem, warzywami, piwo
Malajskie jedzenie w restauracji w Kuala Lumpur

Co jeść w Malezji?

O gustach, także tych kulinarnych, ponoć się nie dyskutuje. Poza tym niemal wszystko, co serwują Malajowie jest po prostu przepyszne. Oto jednak kilka dań, których nie możesz przegapić!

Jeśli śniadanie, to….

  • roti canai – inspirowane kuchnią indyjską chrupiące placko-naleśniki, smażone na wielkiej i diabelsko rozgrzanej patelni, serwowane z sosem curry; jeden to absolutnie za mało!
  • nasi lemak – potrawa (a właściwie sposób jej podania), w której zakochał się Anthony Bourdain; chodzi o jedzenie zawinięte w liść bananowca. W najprostszej wersji do piramidki z liścia trafia ugotowany ryż, jajko na twardo, aromatyczny, ostry sos i małe, suszone rybki. „Na bogato” także prażone orzeszki oraz kawałek mięsa w sosie curry.

Ciekawą śniadaniową (i nie tylko) opcją jest znana z Tajlandii zupa tom-yum, doprawiona trawą cytrynową, aromatycznym kafirem, imbirem oraz chilli.

Jeśli obiad/kolacja, to…

  • satay – niewielkie szaszłyki z dowolnego mięsa (najczęściej z kurczaka, wołowiny lub krewetek) serwowane z miseczką słodkiego sosu z orzeszków arachidowych, palce lizać!
  • laksa – „narodowa” zupa malezyjska, serwowana w wielu odmianach, zarówno wegetariańskich, jak i rybnych czy mięsnych – na bazie mleka kokosowego i feerii przypraw, których na próżno szukać w Europie; najciekawsza i najbardziej oryginalna jest aksam laksa, w której ostre i kwaśne tony perfekcyjnie mieszają się ze sobą;
  • nasi ayam – czyli ryż z kurczakiem o bardzo intensywnym smaku. Jest uzyskiwany dzięki temu, że ryż jest gotowany na rosole, a do zestawu otrzymujesz, a jakże, niesamowicie aromatyczny sos,
  • ayam tandoori – po raz kolejny inspiracja kuchnią indyjską – kurczak pieczony w specjalnym piecu tandoor, serwowany z chlebkiem naan, idealny na kolację;
  • char kwey teow – makaron ryżowy w chińskim stylu, smażony z kiełkami, jajkiem, krewetkami, wieprzowiną, tofu, z dodatkiem ostrego sosu,
  • crispy popiah – cienki, chrupiący wafelek/naleśnik z mąki ryżowej wypełniony chrupiącymi, lokalnymi warzywami, smażoną cebulką, prażonymi orzeszkami, a to wszystko, ponownie, z pikantnym sosem.
Mężczyzna nakładający gorące noodle z warzywami do pojemnika
Jedzenie uliczne na markecie Tamman Connaught w Kuala Lumpur

 

Jeśli deser, to…

  • desery z grass jelly – „galaretka z trawy” przygotowywana z warzyw, ale… połączona najczęściej z napojami mlecznymi,
  • roti pisang – znany już ze śniadania placek, ale tym razem smażony z bananem i często posypywany cukrem oraz polany słodkim mlekiem,
  • ais kaciang – skruszony lód polany mlekiem kokosowym i różnymi sokami, a do tego grass jelly oraz… czerwona fasola i kukurydza – choć brzmi kuriozalnie, jest pyszne!
  • rojak – czyli sałatka owocowa, ale… podawana z pikantnym sosem na bazie krewetek.

Nudy, jak widzisz, na pewno nie będzie. Niezwykłe jest w Malezji to, że na śniadanie można zjeść coś tajskiego, na obiad pójść do knajpki chińskiej a na kolację zjeść przysmaki malajskie. Super mieszanka smaków i tradycji gwarantowana! To najlepszy sposób na poznanie i zrozumienie malajskiej kultury.
Chcesz poznać malajskie smaki w praktyce? Już niedługo rusza tramping GlobTropera do Malezji – to Twoja szansa na przeżycie niesamowitej kulinarnej przygody! 🙂