Jak nie dać się złapać w turystyczne pułapki, czyli o świadomym podróżowaniu

Lubisz podróżować? Przemierzać nowe zakątki Ziemi, odkrywać obce kultury, zachwycać się zjawiskową architekturą i monumentalną przyrodą? Ja też. Ale czy zadałeś sobie kiedykolwiek pytanie o to, czy i jaki wpływ ma Twoja obecność na miejsca, które odwiedzasz? W dobie masowej turystyki (w 2020 podróżować ma aż 1,6 mld osób![1]) warto się nad tym zastanowić i postawić na etyczne podróżowanie. Czym więc są świadome podróże?

Powiało grozą? Nie ma się czego obawiać. Trzeba jednak być świadomym, że od tego, jak podróżujesz, sporo zależy. Dlaczego? Ponieważ to, w jaki sposób przemierza się świat, ma spory wpływ na to, czy i w jakim stanie przetrwają miejsca, które dziś są podziwiane z zapartym tchem. Coraz częściej słyszy się choćby, że najsłynniejsze zabytki świata, takie jak egipskie piramidy, rzymskie Koloseum, kompleks Angkor w Kambodży, Bagan w Birmie czy Machu Picchu w Peru, niszczeją z uwagi na szerzący się wandalizm.

Smutne, ale prawdziwe. Czy to jednak oznacza, że masz zaprzestać podróżowania? Absolutnie nie! Warto jednak unikać turystycznych pułapek i odwiedzać nowe miejsca tak, aby im nie zaszkodzić. Najważniejsza jest świadomość tego, co kryje się za czasem niewinnie wyglądającą atrakcją. Bo to właśnie z uwagi na jej brak, a nie złe intencje, najczęściej popełnia się błędy. Sama nie jestem wyjątkiem 🙂 Również ja, na początku swojej podróżniczej drogi zaliczyłam kilka poważnych wpadek. Nikt z nas nie jest idealny. Ale ważne, żeby na popełnianych błędach się uczyć i z każdą wyprawą zyskiwać większą wiedzę na temat tego, czego unikać.

Dziewczynka ubrana w tradycyjny strój siedząca przed świątynią Doi Suthep w Chiang Mai w Tajlandii
Dziewczynka w tradycyjnym stroju plemiennym ludu Hmong przed świątynią Doi Suthep w Chiang Mai, Tajlandia

 

Co zatem oznacza świadome, etyczne podróżowanie w praktyce? Oto kilka wskazówek, które są bliskie GlobTroperom.

1. Nie korzystaj z „atrakcji” ze zwierzętami

Jeśli Tajlandia, to przejażdżka na słoniu? Jeżeli Afryka, to spotkanie z krokodylami z Nilu? Przejażdżka na wielbłądzie w Maroko lub głaskanie lwiątek, tygrysów czy gepardów w Namibii? A jeśli nadmorski kurort, to koniecznie delfinarium? Pływanie z rekinami na Filipinach? Branie małych żółwików na ręce w Indonezji?

Na pozór brzmi obiecująco, prawda? Jeśli jednak zatrzymasz się na chwilę i zastanowisz nad tym, skąd wzięły się w takich miejscach zwierzęta i jak są traktowane… zmienisz zdanie. Wystarczy poczytać o okrutnej procedurze „łamania ducha”, jakiej poddawane są słonie w Tajlandii[2]. Małe słoniątka są okrutnie torturowane, aby bez protestów zaakceptowały późniejsze życie w łańcuchach i woziły na swoich grzbietach turystów w wielkich koszach. A urocze tygrysiątka, które pozują do zdjęć w „sanktuariach”? Nie czarujmy się: najczęściej są odurzane przez pseudo opiekunów. Między innymi dlatego podczas wypraw z GlobTroperem nie korzystamy z żadnych nieetycznych atrakcji – a zwłaszcza tych ze zwierzętami w „roli głównej”.

Coraz większe protesty wywołują (nareszcie!) występy cyrkowe, których częścią jest „tresura” zwierząt. Powód jest dokładnie ten sam.

wielbłądy idące na pustyni o zachodzie słońca i wiozące turystów z plecakami
Popularna turystyczna pułapka w Maroko – przejażdżka na wielbłądach po pustyni o zachodzie słońca

2. Uważnie wybieraj atrakcje przygotowane tylko dla turystów

Typowo „turystyczne” atrakcje, same w sobie, nie są niczym złym. Pomyśl choćby o polskich muzeach etnograficznych, w których np. odtworzono, jak wyglądało życie na wsi setki lat temu albo w jaki sposób żyli Słowianie w dawnych wiekach (fanom takich atrakcji polecam np. wizytę w wiosce Słowian i Wikingów w Wolinie). Takie miejsca pozwalają lepiej zrozumieć niuanse historii i kultury, a ich odwiedzenie to doskonała lekcja kulturowa.

Tak też jest w wielu miejscach na świecie. Tego typu atrakcje można znaleźć np. na Borneo – stworzona tam wioska kulturowa rekonstruuje architekturę różnych plemion Malezji, a jego pracownicy, ubrani w stroje plemienne, prezentują swoje tradycje i obyczaje. Owszem, jest to atrakcja stworzona „na pokaz”, ale wszystko odbywa się etycznie. Odwiedzając miejsca takie jak to, wspierasz lokalny biznes, a przy okazji poszerzasz swoją wiedzę.

Problem w tym, że nie zawsze jest tak różowo. Bywa, że na lokalnych atrakcjach wzbogacają się nie mieszkańcy, a np. mafia, a sami członkowie plemion, którzy funkcjonują w takim „muzeum”, często są zmuszeni do tej formy pracy i traktowani jak „żywy eksponat”. Przykrym przykładem są wioski Karenów, znanych lepiej jako Długie Szyje w Tajlandii. W ich przypadku często dochodzi do nadużyć, a odwiedzanie takich miejsc jedynie pogłębia problem. Dlatego zanim wybierzesz się do takiej „pokazowej wioski”, dokładnie zbadaj temat i sprawdź, czy to etyczna atrakcja, czy… niekoniecznie.

Dziewczyna z plemienia Karen (kobiet z "długimi szyjami") ze złotymi obręczami na szyi, pozująca do zdjęcia
Plemię Karen w miasteczku Loikaw w Birmie

3. Nie przesadzaj z targowaniem się

Są kraje, w których targowanie się jest wręcz kulturowym obowiązkiem. Mowa przede wszystkim o krajach arabskich. Nietargowanie się na souku w Marrakeszu to niemal obraza dla sprzedawcy 🙂 Ale kiedy jesteś w Azji Południowo-Wschodniej czy w Ameryce Południowej, to zupełnie inna bajka. Nie chodzi wcale o to, żeby dawać się naciągać na kawę za równowartość 100 zł w Indonezji, ale o to, aby nie próbować niedorzecznie zbijać ceny za zwykłe usługi.

Pamiętaj, że wiele krajów, do których co roku przyjeżdżają tłumy turystów, to ubogie państwa. Każdy dodatkowy grosz może sprawić, że mieszkańcowi niewielkiej wioski będzie łatwiej przetrwać kolejny miesiąc. Dlatego nie próbuj na każdym kroku zbijać ceny do minimum i „ograć system”.

To wcale nie oznacza, że nie możesz podróżować ekonomicznie. Jeśli chcesz zaoszczędzić, spróbuj np. wyruszyć poza utarty szlak i turystyczne atrakcje. Czasem wystarczy, że nieco zboczysz z trasy, aby trafić do taniej, lokalnej knajpki czy znaleźć klimatyczny guest house zamiast drogiego hotelu. W ten sposób, przy okazji, wesprzesz finansowo mieszkańców danego miejsca, a nie wielkie koncerny. Przemierzając mniej lub bardziej zakątki świata, warto też postawić na etyczne pamiątki – te wytwarzane lokalnie, autentyczne i po prostu wyjątkowe. Więcej na ten temat znajdziesz również na moim blogu, o tutaj.

ludzie przechadzający się po lokalnym targu w Jerozolimie, robiący zakupy
Lokalny targ, Dome of the Rock, Jerozolima, Izrael

4. Szanuj zasady panujące w kraju, który odwiedzasz

Miej na uwadze to, że w kraju, który odwiedzasz, jesteś gościem. A skoro tak, uszanuj panujące tam obyczaje – tak, aby nie obrazić mieszkańców, a przy okazji… nie narazić się na poważne kłopoty. Przykładowo, jeżeli jesteś kobietą i wybierasz się do Iranu, zakryj włosy chustą i załóż długi rękaw (jeśli jesteś mężczyzną – nie polecam tam krótkich spodenek, nawet jeśli jest + 40 stopni 🙂 ). Uszanuj też zasady związane z poruszaniem się po świątyniach (np. konieczność zdjęcia obuwia czy zakrycia ciała).

Warto też poznać choć kilka słów w języku kraju, do którego się wybierasz. Spokojnie! Wcale nie musisz być poliglotą. Wystarczy kilka, nawet przekręconych słów, aby wywołać uśmiech osób, które spotkasz na swojej drodze. Zastanów się, jak sam reagujesz, kiedy w Polsce spotykasz obcokrajowca, który wita Cię, mówiąc „cześć” zamiast „hello”. Doceniasz jego starania, prawda? Zrób to samo – naprawdę warto!

Dziewczyna stojąca przed mauzoleum
Zwiedzanie Tomb of Itmad-Ud-Daulah (grobowiec zwany też Baby Taj Mahal) w mieście Agra, Indie

5. Unikaj kupowania od dzieci

Dla dzieci bariery komunikacyjne nie istnieją, a pojawiający się w okolicy turyści są, sami w sobie, atrakcją. Dlatego w tak wielu miejscach na świecie możesz się spodziewać, że otoczy Cię wianuszek kilkulatków, którzy będą się chcieli przywitać. I w tym nie ma niczego złego. Problem pojawia się wówczas, kiedy maluchy – zwłaszcza w popularnych wśród turystów miejscach – zamiast beztrosko się bawić lub uczęszczać do szkoły, pracują, np. sprzedając pamiątki lub pozując do zdjęcia. Niestety, takie sytuacje mają miejsce w wielu rejonach świata. Ja spotkałam się z tym problemem np. w Wietnamie, w rejonie SaPa czy w pobliżu kompleksu Angkor w Kambodży.

I choć może Ci się wydawać, że kupując bransoletkę czy figurkę od dziecka, pomagasz mu zarobić „na kieszonkowe”, w rzeczywistości możesz mu wyrządzić krzywdę.

Warto też zastanowić się nad tym, czy dobrym pomysłem jest wręczanie mieszkańcom, a zwłaszcza dzieciom prezentów. Szczególnie duże szkody mogą wywołać… słodycze. Cukier może przyczynić się popsucia zębów, a w wielu krajach dostęp do opieki medycznej jest mocno ograniczony. Poza tym, Ciebie mama pewnie uczyła, żeby nie brać niczego od obcych – i tę zasadę warto wspierać również w podróży 🙂

Dzieci z plecakami wracające ze szkoły w Kambodży, jadące na rowerach
Dzieci wracające ze szkoły, Paoy Paet, Kambodża

6. Spróbuj ograniczyć zużycie plastiku

W Europie segregacja śmieci czy ograniczanie zużycia tworzyw sztucznych jest „oczywistą oczywistością”. Ale w Ameryce Południowej czy w Azji… to już zupełnie inna para kaloszy. W każdym sklepie, bez względu na to czy w Tajlandii, czy w Malezji, „w gratisie” dostaniesz co najmniej jedną torbę foliową i, obowiązkowo, plastikową słomkę do picia napojów, a dobrzewiemy, jak długo rozkłada się plastik i gdzie trafia (do mórz i oceanów, rzek, na tory kolejowe, do dżungli…). Klucz do rozwiązania tego problemu leży przede wszystkim w zwiększaniu świadomości szkodliwości tworzyw sztucznych. Ty, jak podróżnik, wiele nie możesz, ALE… możesz spróbować odmawiać przyjmowania toreb foliowych czy słomek w sklepach (jeśli lubisz pić ze słomki, możesz zabrać ze sobą taką wielokrotnego użytku), a przede wszystkim – upewnić się, że śmieci, które wyprodukujesz, trafią w przeznaczone do ich składowania miejsce. Możesz też edukować i uświadamiać lokalne społeczności o „śmieciowym” problemie. Choć wydaje się, że to niewiele, w rzeczywistości takie małe kroczki mogą zrobić ogromną różnicę.

Droga ze śmieci w lesie w Birmie, góra plastiku
Droga ze śmieci w Birmie

 

Szacunek, otwarta głowa oraz rozsądek – czasami tylko tyle (i aż tyle) potrzeba, aby podróże stały się nie tylko wartościowym i NIE-zwykłym, ale przy okazji etycznym doświadczeniem. Ale nie obawiaj się też popełniania błędów. Zdarzają się każdemu, mnie też, i to niejeden raz (tak, tak… dobrych parę lat temu też dałam się „naciąć” na odwiedziny w wiosce Karen czy atrakcje ze zwierzętami i głęboko żałuję tego do dzisiaj…). Ale najważniejsze, że staram się ich unikać i nieustannie dowiaduję się nowych rzeczy, które zwiększają moją świadomość. Zależy mi na tym, aby moje odkrywanie świata nie wywierało negatywnego wpływu na miejsca, które odwiedzam. I tego życzę również Tobie podczas kolejnych podróży 🙂

[1] https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/ludzieistyle/1715180,1,etyczna-turystyka-jest-mozliwa.read

[2] http://www.national-geographic.pl/traveler/ciemna-strona-tajskiej-turystyki-przejazdzka-na-sloniu-nie-dziekuje